Forum Romanistów.

Nathacha Appanah, Tropique de la violence (Gallimard)

Voir le sujet précédent Voir le sujet suivant Aller en bas

Nathacha Appanah, Tropique de la violence (Gallimard)

Message  Kornelia Pietrzak le Mar Oct 04, 2016 1:53 pm

test

Kornelia Pietrzak
Admin

Liczba postów : 22
Registration date : 23/06/2016

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

Od Tadeusza :

Message  Kornelia Pietrzak le Mer Oct 12, 2016 11:20 pm

« Mayotte, c’est la France, et ça n’intéresse personne »

Powieść pt. „Tropique de la violence” jest szóstą książką napisaną przez Nathachę Appanah. Szczerze mówiąc bardzo mi się spodobała. Opowiada o życiu porzuconych dzieci na w jednym z zapomnianych departamentów Francji – na wyspie Majotta. Ukazuje problem nielegalnej imigracji z leżących niedaleko Komorów oraz z Madagaskaru. Nie będę streszczał treści książki, na końcu podam linki, w których ujęto ją dość zgrabnie. Mam na celu uzupełnić niektóre kwestie, które moim zdaniem zasługują na rozwinięcie.

Przede wszystkim struktura książki jest bardzo ciekawa. Za nazwy rozdziałów służą imiona bohaterów, co zapowiada z jakiego punktu widzenia opisywana będzie opowieść na następnych kilkunastu stronach. Bardzo ciekawie przedstawiono zarys sytuacji bohatera książki, nastolatka o imieniu Moďse, w pierwszym rozdziale. Opowiada on historię życia pielęgniarki (od 23 roku do śmierci), która go zaadoptowała. Napisano go w 1 os.l.poj., a kolejne lata sygnalizuje się na początku akapitu: „J’ai vingt-six ans et...”. Jest to bardzo ciekawy zabieg, przyspiesza akcję naświetlając konkretne etapy życia przedstawione przez narratora (Marie). Widać jej przemianę, jej uczucia.

Inni narratorzy to:
Moďse – adoptowany chłopiec, który po nagłej śmierci matki ucieka z domu i dołącza do gangu Bruce’a „władcy Gazy” (dzielnicy biedoty, gdzie żyły też wszystkie porzucone dzieci i nastolatkowie). Jego cechą charakterystyczną jest to, że ma różne kolory oczu (brązowe i zielone). Ludność miejscowa boi się go, bo jest to dla nich oznaka magii i oznacza konszachty z dżinem.
Bruce – szef Gazy, osoba traktowana jak bóstwo, która za wszelką cenę chce utrzymać władzę i szacunek. Tak jak inni w tej dzielnicy, pije, narkotyzuje się, chodzi do prostytutek. Jest pełen przemocy i nie waha się używać siły. Nie wolno mu się przeciwstawić, o czym przekonał się „Mo” (tak głównego bohatera nazywa jego grupa) dwukrotnie: po raz pierwszy podczas rytualnej walki Mourengué (został wtedy okaleczony i mam bliznę na twarzy), po raz drugi, gdy zniknął bez pozwolenia na parę dni (tu akurat karę trudno opisać słowami).
Olivier – policjant, który był na posterunku, gdy Mo zgłosił się po zastrzeleniu Bruce’a. Jest mu żal tego chłopaka. Jego zadaniem jest odwieźć go na rozprawę, lecz zamieszki mu to uniemożliwiają (końcówka książki)
Stéphane – człowiek z „misją”, który chce jakoś pomóc tej młodzieży. Przyjechał w ramach wolontariatu. Stara się, ale nie wie, że tak naprawdę nie rozumie potrzeb tej młodzieży.

Akcja nie rozwija się linearnie, czasem opowieść przeplatana jest retrospekcjami, czasem wybiega naprzód, by zasygnalizować problem. Co ciekawe, nawet po śmierci autorka daje głos postaciom (bardzo ciekawy zabieg), by pokazać ich przemyślenia.

Powieść zawiera także regionalizmy, których używa się na wyspie (np. kwassa – barka, na której przypływają imigranci).

Powieść jest wciągająca i bardzo ją polecam. Pisana jest przede wszystkim w 1 os.l.poj (oprócz jednego fragmentu, w którym użyto 2.os. w celu uwydatnieniu szoku, pod wpływem którego był narrator). Daje to możliwość poznania myśli i uczuć postaci, niejako „wczuć się” w ich sytuację.

Piszcie, jeśli potrzebujecie jakiegoś doprecyzowania.

Linki:
http://culturebox.francetvinfo.fr/livres/romans/tropique-de-la-violence-une-plongee-dans-l-enfer-de-la-jeunesse-de-mayotte-245221
http://salon-litteraire.linternaute.com/fr/gallimard/review/1942259-tropique-de-la-violence
http://salon-litteraire.linternaute.com/fr/roman/content/1942377-tropique-de-la-violence-de-natacha-appanah-l-ile-aux-enfants-perdus
Warto przejrzeć, by uzyskać informacje o fabule, nie chcę się powtarzać.

Kornelia Pietrzak
Admin

Liczba postów : 22
Registration date : 23/06/2016

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

Re: Nathacha Appanah, Tropique de la violence (Gallimard)

Message  NatM le Sam Oct 22, 2016 2:42 pm

Właściwie tak za dużo do dopowiedzenia nie mam, powieść tak jak pisał Tadeusz nie rozgrywa się linearnie, różni bohaterowie zabierają głos – i to ogólnie też mi się podobało. Sam pomysł na powieść jest jak dla mnie ciekawy. Ale wykonanie niestety w ogóle mnie nie urzekło...język bardzo potoczny (rozumiem, że to są nastolatkowie, w większości pozbawieni wykształcenia i dzięki takiemu językowi książka jest bardziej rzeczywista, ale jak dla mnie było tam za dużo potoczności, wulgarności). Również postawy martwych bohaterów były jak dla mnie nie przekonujące, tak oni wisieli gdzieś tam w przestrzeni...i jak dla mnie było to trochę denerwujące, że nie mieliśmy tak na prawdę żadnych danych, co według narratora dzieje się z człowiekiem po śmierci i dlaczego może on zabrać głos w sprawie...

NatM

Liczba postów : 10
Registration date : 08/10/2015

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

Re: Nathacha Appanah, Tropique de la violence (Gallimard)

Message  Contenu sponsorisé


Contenu sponsorisé


Revenir en haut Aller en bas

Voir le sujet précédent Voir le sujet suivant Revenir en haut

- Sujets similaires

 
Permission de ce forum:
Vous ne pouvez pas répondre aux sujets dans ce forum