Forum Romanistów.

Gaël Faye, Petit pays (Grasset)

Voir le sujet précédent Voir le sujet suivant Aller en bas

Gaël Faye, Petit pays (Grasset)

Message  Kornelia Pietrzak le Mar Oct 04, 2016 1:57 pm

test

Kornelia Pietrzak
Admin

Liczba postów : 22
Registration date : 23/06/2016

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

Re: Gaël Faye, Petit pays (Grasset)

Message  NatM le Mar Oct 11, 2016 9:03 pm

Petit Pays to powieść jak dla mnie trudna do oceny, ale jeśli chodzi o takie generalne wiadomości to narracja pierwszoosobowa – narratorem jest chłopiec Gaby, który żyje w Burundi, państwo niedaleko Rwandy. Czas akcji 1993 rok, chwilowy okres względnego pokoju między kolejnymi ludobójstwami w Rwandzie (między Hutus a Tutsi) i wojną cywilną w Burundi.  Powieść zaczyna się we Francji, dokąd wyprowadził się narrator, na samym początku mówi on, iż chce się zmierzyć ze swoimi wspomnieniami, dlatego napisze książkę. Czyli, że to już daje nam do zrozumienia, iż powieść będzie ciężka, a nawet tragiczna. Jednak pierwsza część taką się nie wydaje, chłopiec ze swoją siostrą, ojcem - Francuzem i matką – pochodzącą z Rwandy żyją w miarę szczęśliwie, później jednak zaczynają się kłócić, matka oskarża Francuzów o pogrom w Rwandzie, dochodzi do separacji rodziców. Ta pierwsza część powieści szczerze mówiąc uśpiła trochę moją czujność przypominało to trochę taki zwykły dramat rozpadającej się rodziny (z wojną w Rwandzie w tle), dlatego skupiłam się na walorach stylistycznych książki. Od początku stylistyka wydawała mi się dość specyficzna, bardzo rytmiczna, niekiedy napotyka się długie wyliczanki, Gaby też pisuje listy bardzo poetyckie, niekiedy doprawdy przypominające piosenki, z powtarzającymi się refrenami. Rzeczywiście autor powieści jest również piosenkarzem, co daje się wyraźnie odczuć czytając książkę. Jednak osobiście nie uznaję tej stylistyki ani za szczególnie porywającą, ani za zniechęcającą, po prostu specyficzną. Z resztą takie zastanawianie się nad stylistyką mogły mieć miejsce tylko w pierwszej połowie książki...kiedy bowiem zaczyna się kolejne ludobójstwo w Rwandzie i wojna w Burundi, uznałam wszelkie takie rozmyślania za nieważne, prawdą jest, iż nie jesteśmy naocznymi świadkami tragedii, tylko jest ona nam opowiedziana przez matkę Gaby’ego...ale chyba przez to powieść wydaje się jeszcze bardziej dotykająca, gdy czytamy jak matka siada w nocy na łóżku swojej córki i zaczyna opowiadać jej jak musiała grzebać rozkładające się ciała dzieci swojej znajomej w ogródku bynajmniej powieść ta nie pozostawia obojętnym.
Poruszone problemy:
- dramat rozpadającej się rodziny (wzrok i odczucia dziecka w takiej sytuacji)
- dramat ludobójstwa, czas który nie leczy ran, trauma psychiczna, przemiana bohaterów – kolegów Gaby’ego z niewinnych dzieci w katów
- odrębność tożsamościowa, Gaby w Afryce jest postrzegany jako inny, jego skóra jest jaśniejsza po ojcu, jego poglądy również różnią się od poglądów jego kolegów, Gaby uznaje wojnę za bezsensowną, nie chce stanąć po żadnej stronie, we Francji zaś jego wygląd także odróżnia go od innych, często pytany jest o swoje pochodzenie – poszukiwanie własnej tożsamości ?
- ale i co bardzo ciekawe, rozmyślania/hołd literaturze – Gaby podczas wojny w Burundi przedostaje się regularnie do sąsiadki od której pożycza książki, gdyż przenoszą one bohatera w inny świat, z dala od wojny, a sama sąsiadka mówi, że książki zmieniają życie + mój ulubiony cytat : il faut se méfier des livres, ce sont des génies endormis p. 169.   affraid
+ tutaj jeszcze wywiad z autorem, który na szczęście neguje jakoby to była powieść autobiograficzna (ponieważ takie podejrzenia są jak najbardziej uzasadnione, kiedy czyta się jego biografię można odnaleźć na prawdę dużo punktów wspólnych między Gaby a  Gaël Faye)
https://www.youtube.com/watch?v=rMgWFx67JYw

NatM

Liczba postów : 10
Registration date : 08/10/2015

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

Recenzja

Message  malecka.do le Mar Oct 18, 2016 10:44 pm

Żeby nie powielać szczególnie wypowiedzi poprzedniczki...
"Petit Pays" to, ogólnie rzecz mówiąc, bardzo dobra książka. Najważniejszą dla mnie zaletą jest idealne wyczucie jeśli chodzi o stopniowanie napięcia. Pierwsza połowa książki w porównaniu z drugą jest niemal sielska, chociaż i w niej dostrzega się niuanse wskazujące na niejednorodność społeczeństwa Burundi, a także Rwandy, w której co prawda nie jest umieszczona akcja, ale o sytuacji w niej dowiadujemy się, gdy narrator, Gaby, wplata w opowieść historie o rodzinie swojej matki, pochodzącej właśnie z Rwandy. Obserwujemy rodzinę, która rozpada się poniekąd właśnie przez etniczne konflikty, widzimy Gaby'ego, który bawi się z kolegami, chodzi do szkoły, pisze listy... Dopiero w połowie książki wybucha konflikt rozpoczęty przez zamach stanu w Burundi, ale akcja wciąż rozwija się powoli. Wojna początkowo ukazana jest jako coś dalekiego, rozgrywającego się w centrum kraju, z dala od domu rodzinnego narratora, dopiero później ogarnia też najbliższe mu środowisko, a ostatecznie prowadzi do ekstremalnie brutalnych scen. Nie jest to jednak emanowanie brutalnymi opisami, pojawiają się one "naturalnie", jako część nowej rzeczywistości bohatera, ale nie są, jak można by się spodziewać, osią powieści, która chcąc nie chcąc mówi przecież o wojnie.
Bardzo doceniam narrację w skali mikro. W książce niewiele pojawia się suchych faktów, narrator zdaje nam relację jedynie z najważniejszych wydarzeń, na których opiera się konflikt, ale jego okoliczności mimo wszystko pozostają dość mgliste. Wszystko filtrowane jest przez postrzeganie nastoletniego Gaby'ego, którego ojciec bardzo chce chronić przed wiadomościami dochodzącymi ze świata, natomiast on sam wielokrotnie podkreśla, że nie czuje przynależności z żadną grupą etniczną i jak najdłużej stara się pozostać neutralnym i nie angażować się w brutalność wojny, co koniec końców i tak okazuje się niemożliwe.
Stylistykę powieści również oceniam na duży plus. Jest bardzo... melodyjna, przyjemna i obrazowa, ale w nieprzesadzony sposób. Opisy rodzinnej krainy narratora są malownicze, ale niewymuszone, co też zdecydowanie zachęca do kontynuowania lektury.

malecka.do

Liczba postów : 3
Registration date : 04/10/2016

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

Re: Gaël Faye, Petit pays (Grasset)

Message  alicja.lubin le Mer Oct 26, 2016 10:06 pm

Główne informacje na temat struktury powieści, narracji, języka etc. zostały doskonale przedstawione przez poprzedniczki, więc chciałabym podzielić się moimi wrażeniami, a te były mocne...

Wstrząsająca. Po lekturze długo myślałam, co napisać, ponieważ nie dało się tego ubrać w żadne słowa. Przede wszystkim historia ukazuje proces. Proces 'przyspieszonego kursu dojrzewania'; proces uprzedzeń etnicznych przeradzający się w otwartą wojnę; proces upadania psychiki ludzkiej w ekstremalnych sytuacjach, a wszystko to opowiedziane przez chłopca o imieniu Gaby.
Nie wiedział, że ta 'odległa wojna' dosięgnie także jego rodzinę. Był zwykłym, choć dość dojrzałym jak na swój wiek, uczniem, kiedy napisał w liście do koleżanki: 'Plus tard, quand je serai grand, je veux ętre mécanicien pour ne jamais ętre en panne dans la vie.' Jednak rzeczywistość, w której się znalazł nie pozwoliła mu na to. Z dnia na dzień musiał stać się mężczyzną, na którym wojna zostawiła bezpośrednie ślady: śmierć bliskich, szaleństwo matki, przymus ucieczki z własnego domu... To wszystko to tylko jedna z wielu perspektyw przedstawiających okrucieństwo jakiejkolwiek wojny. Pełna nadziei, życzliwości i chęci do życia postać Gaby'ego zmienia się w człowieka wypowiadającego słowa: 'Je ne veux plus ętre mécanicien. Il n'y a plus rien ŕ réparer, plus rien ŕ sauver, plus rien ŕ comprendre.' Będąc świadkiem nienawiści i przemocy, sam stał się mordercą i czytelnik wie, że nic nie pozostało z beztroskiego dziecka, które poznał na początku. Wie także, że jego delikatna matka, która nie wytrzymała psychicznie, już nie wróci. Wie, że on i jego przyjaciele już nigdy nie będą tacy sami. Że już nic nie wróci do normalności, a wojna będzie się za nimi ciągnęła do końca.
Zawsze jednak w Gaby'm była obecna nadzieja, która nie pozwalała mu się poddać i kazała wstać każdego dnia, by walczyć od nowa, a reszta dobra, która w nim pozostała, kazała mu się buntować przeciw rzeczywistości (uciekanie w świat książek jest tego najlepszym przykładem).
Mimo, że historia jest tragiczna i okrutna, pozostawiła we mnie także odrobinę nadziei w człowieka i w to, że w każdej złej sytuacji można znaleźć choć maleńką cząstkę dobra w drugiej osobie.
'Demain, le soleil se lčvera et on essaiera encore.'

alicja.lubin

Liczba postów : 3
Registration date : 04/10/2016

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

Re: Gaël Faye, Petit pays (Grasset)

Message  Contenu sponsorisé


Contenu sponsorisé


Revenir en haut Aller en bas

Voir le sujet précédent Voir le sujet suivant Revenir en haut

- Sujets similaires

 
Permission de ce forum:
Vous ne pouvez pas répondre aux sujets dans ce forum