Forum Romanistów.

Trois jours chez ma tante, Yves Ravey

Voir le sujet précédent Voir le sujet suivant Aller en bas

Trois jours chez ma tante, Yves Ravey

Message  Maria_l le Jeu Sep 28, 2017 12:55 pm

.

Maria_l

Liczba postów : 57
Registration date : 23/06/2016

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

recenzja Dawida

Message  Maria_l le Lun Oct 09, 2017 2:41 pm

Trois jours chez ma tante, Yves Ravey
Trois jours chez ma tante to krótka powieść obyczajowa ( nie widzę tutaj możliwości wystąpienia innego gatunku), która opowiada o ciekawej relacji bratanek – ciotka. Bratanek, który nazywa się Marcello Martini przed 20 laty wyjechał z Francji do Afryki i z tego co wiemy zajmował się w Afryce pomocą dla uchodźców. Po 20 latach wraca do Francji. Jego ciotka ( ma na imię Vicky) chce go wydziedziczyć, a majątek przekazać Rébecce, córce byłej żony Marcella Martini. Podczas swojego pobytu we Francji Marcello ma okazję Poznać Rébeccę ( okazuje się, że może to być jego córka), porozmawiać ze swoją byłą żoną Lydią, a także odwiedzić grób matki na której pogrzebie nie był.
Ciekawą sprawą są tutaj dialogi, które nie są standardowo wyróżnione, ale jakby wplecione w narrację. Narrator jest anonimowym obserwatorem całej sytuacji.
Myślę, że głównym problemem książki jest oddziaływanie pieniędzy na relacje w rodzinie i relacje same w sobie.
Mnie osobiście książka nie zaintrygowała, bo była dla mnie momentami zagmatwana.

Maria_l

Liczba postów : 57
Registration date : 23/06/2016

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

Trois jours chez ma tante, Yves Ravey

Message  Maria_l le Dim Oct 22, 2017 2:01 pm

Uściślając wypowiedź Dawida, bratanek uciekł do Afryki, z treści książki można wywnioskować, że z powodu tego, że doniósł anonimowo na przyjaciela jego ciotki w sprawie zdefraudowania pieniędzy, w którym sam brał udział. Z tego też powodu ciotka nie chce zostawić ani przekazywać mu więcej pieniędzy. Powieść przypomina sprawozdanie ew. uproszczony reportaż ze spotkania widziany oczami Marcella. Narrator nie jest wszechwiedzący, zazwyczaj wie tylko, co dzieje się z Marcellem, ale szczerze mówiąc jego zamiarów i uczuć też nie znamy zbyt szczegółowo. Wielu rzeczy trzeba się domyślać. Nie wiemy np. w których momentach Marcello opowiada prawdziwe wydarzenia, kiedy mówi o prawdziwych zamiarach, a kiedy chce tylko nakłonić Vicky, by zapisała pieniądze właśnie jemu.

Bardzo ciekawe jest zakończenie. Marcello musiał nabiegać się, by spełnić wszystkie zachcianki ciotki np. czek musiał być wypisany czarnym piórem ze złotą stalówką i koniecznie musiał mieć fioletowy atrament. Gdy w końcu udało się wszystko załatwić, ciotka zażyczyła sobie, by zostawić ją samą. Marcello był niecierpliwy i po jakimś czasie, mimo zakazu, wszedł do pokoju ciotki, która już nie żyła i dodatkowo zdążyła napisać tylko jedną literę jego imienia, więc zdesperowany Marcello zabrał się za wypisywanie czeku zamiast niej. Właśnie w tym momencie weszła dyrektorka ośrodka. Na tym kończy się powieść. Właściwie zakończenie jest dość urwane i pozostawia wiele do życzenia. Czytelnik ma wielkie pole do popisu jeśli chodzi o interpretację całego utworu, również wyobraźnia może się rozwijać wyobrażając sobie, co mogło spotkać Marcella, czy np. oskarżono go o zabójstwo ciotki, do kogo ostatecznie pieniądze trafiły.

Na pewno, jednak, czytałam już kunsztowniejsze i ciekawsze książki z grona naszych kandydatek.

Maria_l

Liczba postów : 57
Registration date : 23/06/2016

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

Re: Trois jours chez ma tante, Yves Ravey

Message  Contenu sponsorisé


Contenu sponsorisé


Revenir en haut Aller en bas

Voir le sujet précédent Voir le sujet suivant Revenir en haut

- Sujets similaires

 
Permission de ce forum:
Vous ne pouvez pas répondre aux sujets dans ce forum