Forum Romanistów.

Eric Vuillard - La Tristesse de la terre

Voir le sujet précédent Voir le sujet suivant Aller en bas

Eric Vuillard - La Tristesse de la terre

Message  Antonina le Jeu Oct 09, 2014 11:47 am

Powieść jest bardzo ciekawie opowiedzianą historią legendy Dzikiego Zachodu, żołnierza wojny secesyjnej Buffalo Billa, który ze swoich doświadczeń wojennych zrobił wielkie widowisko pod postacią wielkich przedstawień na arenie. Przedstawień, manipulujących wydarzeniami historycznymi, przede wszystkim rzezią Indian pod Wounded Knee. Nienachalna narracja odkrywa przed czytelnikiem indiańską naturę i ich tragedię w obliczu najazdu zawłaszczających wszystko i wszystkich Amerykanów. Piękne wydanie opatrzone jest zdjęciami z epoki, każdy rozdział opisuje historię kryjącą się za poszczególną fotografią. Wielka wrażliwość autora na szczegóły, rysy twarzy, spojrzenie, pozę postaci na zdjęciach owocuje swoistym spokojem i delikatnością, mimo że temat jest przecież tak tragiczny.
Nigdy wcześniej nie zagłębiałam się w historię wojny secesyjnej, ale myślę, że taka realizacja tematu jest wspaniałym pomysłem i przyczynkiem do dalszych poszukiwań. Książkę czyta się z przyjemnością i refleksją. Szkoda, że nie została ona wybrana przez jury Goncourtów we Francji, ale jeśli chodzi o nasz wybór: będę zdecydowanie na tak.

Antonina

Liczba postów : 9
Registration date : 30/09/2013

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

Re: Eric Vuillard - La Tristesse de la terre

Message  olabiega le Lun Oct 13, 2014 9:02 pm

Po przeczytaniu książki, bardzo podobne odczucia co Antonina. Moja uwagę przykuła jednak najbardziej tragedia indiańskich plemion, kótre najechane i stopniowo zdobywane przez Amerykanów nie mogły się w żaden sposób wyzwolić.

Nieprawdą byłoby powiedzieć, że nie walczyli. Otóż walczyli jednak w starciu z dobrze wyposażonym wojskiem nie mieli szans. Czytając książkę miałam żal do Amerykanów i starałam się zrozumieć co odczuwali rdzenni mieszkańcy tych terenów, którzy byli przymusowo kolonizowani, a ich ziemie z coraz to większą częstotliwością zaczeły być wykorzystywane na nowe plantacje w celu przyspieszenia i zwiększenia rozwoju gospodarczego.
Książka nie odnosi się tylko do jednostkowego tematu grabieży, najazdów, możemy ją odnieść do czasów współczesnych, do ludzi którzy dziś odkrywając nowe tereny, zapoznając się z tamtejszą ludnością , zabierają im to co ich, to co do nich należy. Nie zgadzam się z pomysłem generealizacji, 'ucywilizowywania' i wkładania wszystkich do jednego worka... . Po przeczytaniu książki zadałam sobie pytanie, czy ludzie którzy np. nie mają dostępu do technologii, wszystkich ułatwień dzisiejszego życia nie są szczęśliwi? Czy naprawdę "najeżdżając ich'' czynimy ich szczęślwymi. Moje przemyślenie odnosi się też, lub przede wszystkim do czasów nam współczesnych. Zastanówmy się. Może oni wcale nie chcą zmian, może chcą żyć w swoich lepiankach, jeść banany spadające z drzewa i wieść beztroskie życie, takie jak my w naszym skomputeryzowanym i skapitalizowanym świecie, tak i oni np. na pustyni, czy gdziekolwiek indziej, gdzie technologia jeszcze się na dobre nie zakotwiczyła i gdzie chętny przygody i bardzo ciekawy' biały człowiek' nie postawił swojej nogi.

Książka pokazuje klęskę tego co prawdziwe, tego co nienaruszone, co delikatne, nieskażone błotem świata.
Autor w sposób bardzo bezpośredni, wręcz wyzywa czytelnika do myślenia, do refleksji, do chwili zastanowienia.

olabiega

Liczba postów : 7
Registration date : 07/10/2014

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

Re: Eric Vuillard - La Tristesse de la terre

Message  Małgosia Sobaszek le Jeu Oct 16, 2014 3:01 pm

Z dziewczynami zgadzam się w 100 procentach. Zwłaszcza jeśli chodzi o wydanie i krótką refleksję Tosi na ten temat. Dziewczyna na okładce od razu przykuła moją uwagę, miałam podobne uczucia. Jeśli chodzi o samą historię ciemiężonych Indian, oczywiście niektóre fragmenty były bardzo przejmujące, ale mnie bardziej zaciekawiła druga, równoległa opowieść samego spektaklu Wild West Show.
Książka biorąca pod lupę temat masowego spektaklu, Vuillard wprowadza zagadnienie dzisiejszego tzw. show buissness'u, obierając jako punkt wyjścia historię pierwszego tak ogromnego spektaklu jakim był amerykański Wild West Show. Autor podkreśla, że spektakl odniósł sukces w skali międzynarodowej, nie tylko widownia amerykańska mogła zobaczyć widowisko, ale także europejska. Przedsięwzięcie na kolosalną skalę, setki aktorów, zwierząt itp. przyciągnęło tłumy. Jednak niektóre elementy spektaklu nie do końca spodobały się widzom, zwłaszcza reprodukcja bitwy nad Little Bighorn, w której to Indianie odnieśli miażdżące krwawe zwycięstwo. Na takie niezadowolenie publiczności Buffalo Bill -reżyser przedstawienia zdecydował się sfalsyfikować zakończenie, przyznając zwycięstwo Amerykanom. Stworzył Happy End. Ten wątek zdecydowanie najbardziej mnie poruszył. Czy w ogóle można mówić o czymś takim, jak granice w ''sztuce''? Zniekształcenie historii w celu przypodobania się masom? Pomyślałam też o dzisiejszym kinie zalanym romantycznymi komediami z happy endem.

Jeśli chodzi o formę powieści- bardzo mi się spodobała, rozdziały-eseje czytało się bardzo dobrze. Jestem na ''tak''. Smile

Małgosia Sobaszek

Liczba postów : 9
Registration date : 12/10/2014

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

Re: Eric Vuillard - La Tristesse de la terre

Message  Contenu sponsorisé


Contenu sponsorisé


Revenir en haut Aller en bas

Voir le sujet précédent Voir le sujet suivant Revenir en haut

- Sujets similaires

 
Permission de ce forum:
Vous ne pouvez pas répondre aux sujets dans ce forum