Forum Romanistów.

2084 La fin du monde de Boualem Sansal

Voir le sujet précédent Voir le sujet suivant Aller en bas

2084 La fin du monde de Boualem Sansal

Message  olabiega le Ven Oct 09, 2015 7:31 pm

Boaulem Sansal to algierski pisarz, który znany jest mi z takiej powieści jak np. Le village de l'allemand.  Sansal jest pisarzem niezywkle cenionym poza Maghrebem ze względu na treści jakie porusza  w swoich powieściach i to, że przyjmuje postawę tego, który tępi i krytykuje wartości przynależne do swojej kultury ( oczywiście w pośredni sposób). Powieść 2084 La fin du monde to  krytyczne spojrzenie na świat za  kilkadziesiąt lat. Specjalnie piszę, że JEST to krytyczne spojrzenie, a nie np. MOBŁOBY BYĆ ponieważ jestem pewna, że to książka w pewien sposób prorocza. Dlaczego? Uważam tak, dlatego że autor już w prologu dedykuje do Nas kilka słów '' ku wytłumaczeniu'', że fabuła książki została wymyślona. W rzeczywistości nie było, nie ma i nie będzie miejsca na wydarzenia opisywane w 2084 La fin du monde, jednak po przeczytaniu kilku stronic książki można zacząć w to powątpiewać. Narrator pokazuje nam świat zdominowany przez totalitaryzm, który żywi sie poddaństwem swojego ludu. Każda chęć zboczenia z toru myślenia '' tak jak inni'' i wybrania ''własnej drogi'' kończy się fiaskiem, jak np. u naszego bohatera, który podczas obserwacji rzeczywistości zgadza się, że fundamentalne wartości zostały zaprzepaszczone, że nie wiadomo co jest czarne a co białe, co złe a co dobre. Państwo opisywane w książce pogrążone jest w ciągłej wojnie, której ogrom pokazują liczby zmarłych ludzi. Jednak idea jest ważniejsza niż rzeczywitość i życie. Totalitaryzm w pewnym momencie przeradza sie w radykalizm religijny, gdzie Bigaye jest tym który patrzy i wymierza sprawiedliwość. Ludzie drżą,a ziemia płacze. Prawdziwy koniec świata. Chociaż państwo jest wpaniale zaprogramowane, ludzie nie czują się w nim bezpiecznie, wszelkie prawa człowieka zostają pogwałcone. Wyjątkiem jest Ghetto,które odkrywa nasz bohater, gdzie można zachłysnąć się jako taką wolnością.  Jednak nie na długo bo każda tajemnica kryje swoją tajemnicę, która jeszcze bardziej pogrąża państwo, a ludziom w nim żyjącym nie pozwala na żadne nadzieje.
Czytając pierwsze strony książki, nie wciągnęła mnie.  Mimo to, skłoniła do przemyśleń.  Nie ma co ukrywać, że jest to XXXXX razy bardziej grożny świat niż ten , w którym żyjemy dziś. Jak dla mnie radykalizm religijny to metafora djihadu, a Bigaye to właśnie ta niewiadoma, ten któs kto kieruje -islamistami. Prościej się nie da. Odczyt książki jak dla mnie jest zbyt łatwy. Ponadto, książka podzielona jest na 4 księgi, z których każda opatrzona jest krótkim streszczeniem, metaforycznym ujęciem każdej z nich, co jeszcze bardziej ulatwia interpretacje. Temat jest jak nabardziej na czasie, to to czym żyje dziś cały świat i o co się troska. Może nie mamy wizji końca świata w 2084, bo i w książce czas jest płynny tzn. że w ogóle go nie ma, stąd nie wiadomo kiedy będzie ten koniec świata, mimowolnie myśl o przyszłości może budzić lęk i obawę. Może ktoś po przeczytaniu książki będzie miał inną interpretację.
Zapraszam Smile

olabiega

Liczba postów : 7
Registration date : 07/10/2014

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

2084 LA FIN DU MONDE

Message  NatM le Dim Oct 18, 2015 8:36 pm

Książka ta na początku również nie wywarła na mnie jakiegoś dużego wrażenia – ogólnie nie jestem zwolenniczką takiej „przyszłościowej” literatury, ale po pewnym czasie po prostu ona mnie wciągnęła. Musiałam baaardzo się pospieszyć, żeby zdążyć ją przeczytać i nawet przez chwilę przeszła mi przez głowę myśl, żeby nie dobrnąć do końca ... ale zaraz pomyślałam sobie, że wtedy bym się nie dowiedziała, co ostatecznie stanie się z głównym bohaterem – doczytałam do końca Wink .
W moich przemyśleniach nad książką skupiłam się głównie nad opisanym zjawiskiem całkowitego poddania się mieszkańców Abistanu. Oczywiście oni są poddani, bo jak się zdaje nie mają innego wyboru, za najmniejsze przekroczenie – odstępstwo od wiary grozi im śmierć. Ale, czy ich brak jakiejkolwiek świadomości w posłuszeństwie nie sprawia, że i my sami zaczynamy się zastanawiać w jaki sposób postępujemy (oczywiście na naszą, małą skalę) ? Książka ta jest dla mnie zachętą to świadomego życia. Choć oczywiście także przywodzi mi na myśl djihad i islamistów.

NatM

Liczba postów : 10
Registration date : 08/10/2015

Voir le profil de l'utilisateur

Revenir en haut Aller en bas

Voir le sujet précédent Voir le sujet suivant Revenir en haut

- Sujets similaires

 
Permission de ce forum:
Vous ne pouvez pas répondre aux sujets dans ce forum